Oszustwa mechaników część

ArtykułyPorady

Jak wielu z was tak naprawdę zna się na naprawach aut?

Wiecie dokładnie która część odpowiada za daną funkcję w aucie? Jestem prawie pewna, że większość przeciętnych śmiertelników jednak tak do końca się na tym nie zna. Bezgranicznie ufa mechanikowi, który widząc, że ktoś jest „niekumaty” naciąga ich na kompletnie niepotrzebne naprawy. Co, gorsza „specjaliści” równie  często po prostu oszukują. Poniżej przedstawiam kilka porad jak uchronić się przed zbędnym wydatkiem i jak złapać oszusta.

Wielu kierowców ma całkiem spore doświadczenie z oszukującymi mechanikami. Jeżeli ktoś twierdzi, że jego to nie spotkało to najprawdopodobniej trafił na spryciarzy, którzy tak ukryli swoje przekręty, że to się nie wydało. Przeciętny Jan Kowalski to idealny klient takiego warsztatu. Brakuje mu specjalistycznej wiedzy więc nie może sam zweryfikować ewentualnych błędów w diagnozie lub trudno mu stwierdzić czy propozycja naprawy dana przez mechanika jest rzeczywiście najlepsza. Z drugiej strony, jeśli trafimy na takiego pseudomechanika to on sam może nie wiedzieć co tak właściwie dolega naszej bryce i jego naprawa również będzie robiona na tzw. czuja. Dla nich to idealne rozwiązanie – łatwy zarobek a klientowi można zawsze wmówić, że właśnie tak było trzeba.

Co zrobić jeśli oszustwo się wyda? Cóż, większość mechaników niespecjalnie się tym przejmuje. Jeden klient zrezygnuje a na jego miejsce przyjdzie dziesięciu innych. Nieuczciwych fachowców można znaleźć zarówno w małych, przydomowych warsztatach jak i w wielkich autoryzowanych serwisach obsługi. Właściciele często robią wszystko aby klient był zadowolony i czuł się rzetelnie obsłużony. W tym samym czasie mechanicy kombinują jak mogą za plecami klienta. Jednym z najbardziej powszechnych sposobów na oszukiwanie jest zawyżenie ceny usługi. Klient, któremu zaproponowana kwota odpowiada, nawet nie pomyśli o tym, żeby sprawdzić ile dana część kosztuje. Posłusznie płaci. Bywa też tak, że mechanik twierdzi, że instaluje najlepszą, oryginalną część a w rzeczywistości montuje tani zamiennik. Klient oczywiście płaci wyższą cenę. Dzieje się to najczęściej w przypadku części, które nie są widoczne. Przykładem może być pompa wody. Przeciętny klient przecież nie rozbierze całego silnika żeby sprawdzić czy pompa jest faktycznie taka jaka być powinna. Innym, równie częstym sposobem na szybki zarobek jest pobieranie zapłaty za usługi, których w ogóle się nie wykonało. Prostym sposobem jest wymiana oleju. Wlewa się go mniej niż widnieje na fakturze. Może dla jednego klienta różnica kilkudziesięciu złotych jest prawie niezauważalna tak dla mechanika, przy 10 lub 20 takich osobach jest to już czysty zysk w wysokości kilkuset złotych.  Proste prawda?  Oczywiście nie twierdzę, że zostaniemy oszukani w każdym warsztacie. Tak na pewno nie jest. Warto jednak stosować się do zasady ograniczonego zaufania. Najprościej jest sprawdzić uczciwość mechanika poprzez poproszenie go o możliwość obserwowania jego pracy chociaż przez chwilę. Jeśli nie ma nic do ukrycia, na pewno się zgodzi. Każdy klient ma prawo wiedzieć i widzieć za co płaci.

Wymiana oleju to najlepszy sposób na dorobienie się całkiem niezłej kwoty. Najprościej jest go po prostu nie wymienić. Nowe auta z silnikiem, który pracuje na oleju syntetycznym nie mają z tym problemu. Nawet po dużym przebiegu rzędu kilkudziesięciu tysięcy kilometrów, stary olej ciągle może mieć ładny, wskazujący na nowy kolor bursztynu. Nie oznacza to, że nadal ma te same właściwości co nowy. Klient płaci za wymianę oleju a mechanik dokładnie czyści jego filtr, który wygląda jak nowy tylko po spryskaniu go odpowiednim sprayem. Umieszcza on również nową zawieszkę z datą wymiany oleju, która nie miała miejsca. Nieoficjalnie wiadomo, że w ten sposób serwisowane są auta firmowe. Większość ich właścicieli niespecjalnie interesuje się co się stanie z silnikiem a mechanicy mają w nosie ich los i liczą się dla nich tylko zyski. A są one ogromne. Olej, którego litr kosztuje kilkadziesiąt złotych można sprzedać następnemu klientowi. Tak samo jest z filtrem. Czasem rozwiązaniem może być przyniesienie własnego oleju. Jednak też nie zawsze. Oszust sprzeda wasz drogi olej na aukcji a do waszego silnika wleje to co miał pod ręką. Myślę, że najlepszym wyjściem jest po prostu poświęcenie kilku godzin i obserwowanie mechanika wymieniającego nasz olej.

Co jeszcze robią mechanicy, żeby zarobić a się nie narobić? Jakie są ich triki żeby zatrzymać klienta na dłużej?

Jeśli nasze auto zepsuło się i nie bardzo wiadomo co dokładnie jest nie tak, nieuczciwy mechanik zacznie od zdemontowania wszystkich elementów jakie tylko się da. Dlaczego? Z prostej przyczyny – jakąkolwiek cenę poda, klient nie ucieknie, bo nie ma czym. Co więcej, na widok tak „rozbebeszonego” samochodu, do klienta dociera, że usterka na pewno jest poważna i najczęściej zgadza się na proponowaną kwotę. Zwłaszcza, że tak rozgrzebanego auta nie można już zawieźć do innego mechanika. Upartemu klientowi można wystawić rachunek za rozłożenie i złożenie do kupy auta –  mechanik na tym nie straci, wręcz przeciwnie, całkiem nieźle zarobi. Jak się uchronić przed takimi zagrywkami? Najlepiej jeśli poczekamy w warsztacie do czasu aż mechanik ustali przyczynę usterki i poda nam przynajmniej wstępną cenę naprawy. Zawsze proście o kopię zlecenia naprawy na piśmie wraz  z jej wyceną  – rozwieje wszelkie wątpliwości co do usługi, którą mechanik miał wykonać.

Mechanicy bardzo lubią sławne powiedzonko – jakby tu zrobić żeby się nie narobić a zarobić? – i uwielbiają stosować się do tej zasady. Kombinują na potęgę. Co jest najprostsze? Wystawienie rachunku za naprawę, która się nie odbyła. Częstą zagrywką jest dopisanie do rachunku usług, które nie zostały wykonane. Klient nie zauważy  – mechanik zarabia. Najczęściej dodawane do rachunku są naprawy podzespołów, do których nie dostaniemy się w zwykłym garażu, bez specjalistycznego sprzętu. Słyszałam przypadek, w którym trzeba było wymienić filtr kabinowy. W tym aucie wymagało to zdemontowania mechanizmu wycieraczek. Właściciel tego auta przez 8 lat dostawał faktury, na których widniało, że filtr ten został wymieniony a oszustwo wyszło na jaw dopiero wtedy, gdy trzeba było wymienić przednią szybę. Aby uchronić się przed takimi zachowaniem najlepiej poprosić o zachowanie starych części do późniejszego wglądu i zawsze należy je dokładnie przejrzeć.  Niektórzy oszuści oddają stare części z innych aut. Liczą, że klient nie zauważy różnicy. Zanim też zapłacimy najlepiej poprosić mechanika o dokładne opisanie i wyjaśnienie przeprowadzonych napraw.

Kolejnym, popularnym sposobem na zarobienie na częściach jest montaż elementów regenerowanych a pobieranie opłaty jak za nowe. Całkiem niedawno natknęłam się na artykuł, w którym było napisane, że firmy zajmujące się regeneracją części maja wiele zleceń od autoryzowanych serwisów. Po kontakcie z ASO wyszło na jaw, że u nich montowane są tylko i wyłącznie nowe podzespoły. To znaczy oficjalnie tak jest. Nie oficjalnie serwisanci ASO zakładają regenerowane części w cenie nowych, prosto z fabryki. O których częściach mowa? Rozruszniki, alternatory, turbosprężarki, wtryskiwacze czy reflektory – te najczęściej da się naprawić. Po regeneracji wyglądają jak nowe więc klient nie widzi różnicy. Zyski z uskuteczniania takiej polityki są ogromne. Prosty przykład:  nowy alternator może kosztować nawet 2500zł a koszt jego regeneracji raczej nie przekroczy 250zł. Widzicie różnicę? Ciężko jest udowodnić takie oszustwo ponieważ większość ASO oddaje części do regeneracji hurtowo i może się zdarzyć, że dana część trafi do innego auta.  Tak więc jeżeli część, która się popsuła nadaje się do regeneracji, najlepiej oddać ją do firmy zajmującej się tego rodzaju naprawami osobiście bez udziału pośredników. Na pewno na tym zaoszczędzimy.

Można by tak wymieniać i wymieniać w nieskończoność. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na to, że mechanicy często pod pretekstem jazd próbnych przejeżdżają kilkaset kilometrów naszym autem  i robią to w celach prywatnych np. na zakupy. Moim zdaniem ważne jest aby stworzyć dokumentację fotograficzną samochodu przed odstawieniem go do warsztatu. Mam na myśli zrobienie zdjęć licznikowi i całemu  autu z każdej strony. Będzie to dowód jeżeli mechanik uszkodzi nasze auto podczas szalonej jazdy. Warto też trzymać faktury, na których widnieją daty przetrzymywania naszego samochodu u mechanika – dzięki temu można odwołać się od mandatów, które „zdobył” taki nieuczciwy mechanik. A jeśli mechanik mówi nam, że jest zadziwiająco wiele rzeczy do zrobienia, osobiście poszłabym do innego serwisu po niezależną opinię.

Zawsze dokładnie czytajcie fakturę i sprawdzajcie jeszcze w warsztacie czy widać ślady wykonanych czynności! Nieuczciwi mechanicy dopuszczają się przestępstwa, które można zakwalifikować jako oszustwo i jest to karalne. Szukajcie opinii o danym miejscu, pytajcie znajomych i nie dajcie się naciągnąć!

One thought on “Oszustwa mechaników część

  1. To prawdziwa plaga w ostatnim czasie ;( Często jedziesz do kogoś kto zatrudnia gówniarzy, którzy nie potrafią wkręcić prosto śruby i narobią więcej szkód niż napraw. Ciężko teraz o dobrego a przede wszystkim uczciwego mechanika nie mówiąc już o tym żeby nie zdzierał skóry przy zakończeniu napraw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *